piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 2.

Zatrzymałam się z nią na przeciwko szkoły za jakimś budynkiem. Położyłam dłonie na udach i się zgarbiłam, patrząc z łaską na Jessice.
- Co jest? Nie biegasz? - Zaśmiała się. Uśmiechnęłam się do niej wrednie po czym usiadłam opierając się o ścianę budynku.
- Słuchaj źle się czuję.... Wrócę do szkoły za nim zadzwoni dzwonek na lekcję. - Podniosłam się, wzięłam torbę i kierowałam się do szkoły. Dziewczyna tylko się na mnie z politowaniem spojrzała i poszła przez las za budynkiem. Nie wyobrażam sobie za nią tamtędy iść. Charlie zniknął. Może to była tylko iluzja? Podbiegłam szybciej do wejścia i rozejrzałam się po korytarzu. Charlie'go tam nie było. Pokierowałam się do sekretariatu odebrać mój plan zajęć, ale na moje nieszczęście było nieczynne. Były obok drzwi z napisem "Artistic Small School". Weszłam w nie, bo bardzo mnie zaciekawiły. Stawiając stopę za próg drzwi poczułam się jak w innym budynku. Ściany nie były białe jak na tamtym korytarzu. Były kolorowe z podpisami na ścianach wszystkich uczniów tej szkoły ( tak mi się wydaję ). Szłam przez korytarze tej  szkoły widząc tańczących uczniów, śpiewających i grających na innych instrumentach. Na drzwiach przy których się ustawiali było napisane " Przesłuchania do Artistic Small School". Sprytnie weszłam do pomieszczenia siadając na ławce.
- Leondre Devries! - Krzyknął jeden z jurorów ( tak ich nazwałam ^^ )  Do pokoju wszedł brunet o ślicznym spojrzeniu. Był ubrany podobnie do Charlie'go z tą samą torbą. Wkraczając na "x" przyklejonym na środek sali, przez czały czas patrzał się na mnie. Zarumieniłam się. 
- Halo! - Powiedziała jurorka ,po czym chłopak spuścił ze mnie wzrok wędrując nim na jurorkę. - Randki po castingu. Co chcesz nam zaprezentować? - Jeden juror zaczął pisać coś na swojej kartce. 
- Chciałbym zaśpiewać... Dokładniej za rapować.. - Odpowiedział nieśmiało. 
- Już mi się podoba... Dajesz. - Powiedział ten co pisał coś na kartce. Leondre podszedł po mikrofon do czerwonego stołu jurorów. Po kaszlał dwa razy wziął oddech i zaczął.

'Please hel me God, I feel so alone
I'm just a kid, I can't take it on my own
I've cried too many tears, yeah, writing this song
Trying to fit in, where do I belong?
I wake up every day, don't want to leave my home
My momma's askin' me why I'm always alone
Too scared to say, too scared to holler
I'm walking to school with sweat around my collar.
I'm just a kid, I don't want no stress
My nerves are bad, my life's a mess
The names you call me, they hurt real bad
I want to tell my Mom, but
She's havin' trouble with my Dad
I feel so trapped there's nowhere to turn
Come' to school
Don't wanna fight I wanna learn
So please mister bully
Tell me wath I've done
You know I have no Dad
I'm livin' with my Mom. '               - Rap Leondre z piosenki "Hopeful" 

Na tym skończył. Jednej jurorce tak samo jak mi poleciały łzy, a sam Leondre otarł oczy. 
- Byłeś prześladowany? - Zapytał najpoważniejszy z trójki
- W poprzedniej szkole, niestety.. - Mruknął chłopak.
- Dobrze, wyjdź z sali. Wyniki będą jak wyjdzie ostatnia osoba. - Powiedział do niego nie zorganizowany juror. Leondre wyszedł pewnym krokiem i podbiegł do chłopaka, którego przytulił. Podeszłam do nich pogratulować mu i powiedzieć, że ślicznie śpiewa,, gdy zauważyłam, że chłopak , którego przytulał to Charlie. Bez zastanowienia palnęłam :
- CHARLIE?! JESTEŚ GEJEM?! - Krzyknęłam na cały korytarz. Ucichły rozmowy i ćwiczenia do przesłuchania. Wszyscy byli pochłonięci rozmową z Charlie'm po moim krzyku.
- Uuuuu.... - Huczał korytarz.
- Ja?! Gejem?! Cie chyba coś boli - Zaśmiał się Charlie - To Leondre, mój przyjaciel - Chłopak się uśmiechnął, a ja poczułam się zawstydzona.
- Przepraszam cię... A ty? - Spojrzałam się na Leondre.
- Tu się jebnij - Wskazał palcem głowę - Oczywiście że nie. Jak masz na imię? - Znowu się zawstydziłam, gdyż cała szkoła ( był nią jeden korytarz i wielki hol, na którym odbywały się przesłuchania ) to widziała i słyszała. Słyszałam ciche śmiechy i rozmowy na mój temat. 
- Alex.. - Powiedziałam - Ślicznie rapujesz - Zaśmiałam się razem z chłopakami. Leondre nic nie odpowiedział, tylko patrzał się na mnie jak w obrazek. Miałam przeczucie, że mu się podobam. 



- Dobra wracajmy do szkoły, bo nauczyciele się będą srali - Powiedział Charlie z łaską. Podczas powrotu rozmawialiśmy o naszym życiu i szkole. W końcu dowiedziałam się gdzie mamy lekcje, bo Leondre chodzi ze mną do klasy, a Charlie odprowadził nas na początek korytarza, bo dalej już nie wolno było mu iść. Stanął przed nami otyły mężczyzna z prostokątnymi okularami, ogolonym na "jeża", pyzo watą buzią i koszulką ze "Star Wars" trzymając w ręce arkusz, na którym miał przyczepioną kartkę z długopisem.
- Nazwiska? - Zapytał takim głosem, jakby miał zapchany nos. 
- Devries i... - Spojrzał się na mnie Leondre 
- Timberlake ( jej mama była WEDŁUG MOJEGO OPOWIADANIA siostrą Justina Timberlake'a  ) . 
- Devries i Timberlake.... - Mruknął pod nosem sprawdzając nasze nazwiska spośród długiej listy gimnazjalistów wydrukowanej na kartce. - Leondre i Alex? 
- Tak - Powiedziałam widząc, że Leo chciał zrobić to pierwszy. 
- Wstęp wolny - Powiedział otwierając nam furtkę. Wszyscy gimnazjaliści krzyczeli, pili podejrzane napoje i tylko kilkoro z nich zachowywało się normalnie.
- Spokojnie, to korytarz trzecich. Nasz jest piętro wyżej... Nadal się zastanawiam czemu zaczyna się dział "gimbusów" od nich.. - Powiedział. Podeszliśmy do windy i pojechaliśmy nią piętro wyżej. Ten korytarz był bardzo spokojny. Wszyscy coś czytali, jedli, albo rozmawiali cicho ze sobą. Od razu rozpoznałam Chloe i zauważyłam, że nadal nie ma Jessici.
- Gdzie jest Jess? - Podszedł do przystojnego chłopaka o imieniu James. Miał on ułożone włosy na przeciętnego chłopaka, piwne oczy i ubrany był w czarną koszulkę.
- W dupie to mam - Wzruszył ramionami chłopak.
- Jak?! To przecież  twoja dziewczyna debilu - Powiedział Leondre. Pomyślałam, że nie zeswatam jej z Charlie'm gdy ma chłopaka.
- Lepiej zajmij się swoją - Wskazał na mnie.
- Coś ci się pomyliło... Nie jestem jego dziewczyną - Mruknęłam. 
- Ślicznotko, bądź cicho proszę - Spojrzał mi się w oczy odpychając drugą ręką. - I uspokój swojego chłopaka - Uśmiechnął się wrednie. Pociągnęłam Leo  za ramię prowadząc go do końca korytarza gdzie była nasza klasa ( zauważyłam to gdyż było napisane '216').  Nie trudno było też  nie zwrócić uwagi na Chloe, która żaliła się swoim koleżankom, że pokłóciła się z Charlie'm. Podeszłam do niej lekko wkurzona.
- Nie przeszkadzaj sobie, ja chcę tylko posłuchać - Uśmiechnęłam się wrednie do Chloe i reszty jej przyjaciółeczek. 
- Nie masz prawa się do nas odzywać! - Krzyknęła jedna z nich - My jesteśmy ELITĄ! 
- Yhm... Już ci uwierzę - Powiedziałam (zbyt) pewna siebie. Nagle druga z nich odepchnęła mnie ręką tak, że się przewróciłam. Spojrzenia wszystkich na korytarzu pobiegły we mnie leżącą na ziemi. Z krzesła podniósł się Leondre , który poszedł do dziewczyny która mnie popchnęła i zrobił to samo popychając ją na szybę. Uważałam, że to lekka przesada. Podniosłam się, otrzepałam sięi podeszłam do niego.
- Leo! To chyba była przesada! - Krzyknęłam i podeszłam do dziewczyny, która siedziała z prawdopodobnie ze złamaną ręka przy szybie. - Daj rękę, pomogę ci.
- Weź te łapę - Syknęła Chloe stając przed dziewczyną. Blondynka ( taki kolor włosów miała ta dziewczyna) odepchnęła Chloe i wyciągnęła zdrową rękę. Pomogłam jej wstać, po czym udałyśmy się do pielęgniarki ( ona kierowała ).
- Według mnie Leo przesadził - Uśmiechnęłam się do niej
- Ja też... Przepraszam cię. - Mruknęła - A tak w ogóle to mam na imię Mercedes. 
- Ładne imię - Drugi raz się uśmiechnęłam - Jestem Alex, ale chyba według plotek ze strony Chloe to pewnie inaczej się nazywam - Zaśmiałam się.
- Nie gadajmy o tym. Nie rozumiem jak można obgadywać takiego chłopaka jakim jest Charlie. 
- A co sądzisz o Leondre? - Zapytałam
- Leo? Hm.... Nie mam pojęcia. Jedynie teraz jestem na niego zła. A on pewnie za mną nie przepada jak mnie odepchnął - Powiedziała zrezygnowana. - Z resztą nie mogę nic o nim złego powiedzieć, bo to przecież twój chłopak - Zaśmiała się. Ja również.
- Chciałabyś - Parsknęłam, po czym stanęłyśmy przy białych drzwiach od gabinetu pielęgniarki - Poczekać?
- Nie trzeba - Uśmiechnęła się. Znowu zostałam zostawiona na pastwę losu. Udałam się podobną drogą, którą szłyśmy. Gdy byłam już przy korytarzu 3- gimnazjalistów, otaczały mnie spojrzenia wszystkich, jak ja to mówię, otaczali mnie policjanci. Pewnie cały rejon wiedział o tym co zaszło na naszym korytarzu. Wstyd mi było jak weszłam do windy. Bałam się spojrzeć nawet w oczy Leondre. Na moje szczęście był dzwonek. Szczęście? Chyba coś mi się pomyliło. Pierwsza lekcja w nowej szkole, nigdy szczęścia nie przynosi, zwłaszcza jak zna mnie cały korytarz ostatniej klasy. W wejściu zauważyłam czarnoskórą nauczycielkę, która biegła do naszej klasy.
- Hahaha. Patrzcie, czarnuch mota cyckami - Śmiał się James.
- Zamknij się - Syknęłam. 
- Bo co mi zrobisz? - Parsknął.
- Proszę o spokój - Powiedziała czarnoskóra kobieta. Była ubrana w białą koszulkę bez rękawów i kołnierzem, do tego czarne spodnie. Takie jak ja miałam. Ściągnęła plakietkę wiszącą na jej szyi po czym przyłożyła ją do specjalnego chipu który otworzył salę. Na ławkach było pełno rzeczy co stwierdzało, zajęcie miejsca. 
- Usiądziesz ze mną? - Uśmiechnął się Leondre. - Tylko u mnie jest wolne miejsce.
- Okey - Odwzajemniłam uśmiech, po czym ściągnęłam torbę i zawiesiłam ją na krześle. Jak to każda nauczycielka, kazała mi wejść na środek i opowiedzieć trochę o sobie. Leondre się zaśmiał i lekko popchnął mnie za ławkę.
- No więc nazywam się Alex Timberlake - Zaczęłam nieśmiale, a pełno spojrzeń mnie otoczyło. - Mieszkałam na początku tutaj, ale przeprowadziłam się na pięć lat do Northampton, a pięć dni temu wróciłam. 
Po skończonej przemowie wróciłam do Leondre, który razem ze mną dostał głupawki dlatego nauczycielka nie była w stanie prowadzić normalnie lekcji.
- Mam dla was dobrą wiadomość. Po tej lekcji możecie udać się do domu - Powiedziała Mrs. Brown ( zauważyłam to po plakietce na jej biurku ). 
- Zanim udamy się do domu to pójdziemy z Charlie zobaczyć wyniki? Potem byśmy skoczyli do jakiejś knajpy - Zaproponował Leondre.
- Brzmi nieźle - Uśmiechnęłam się.


                                               Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ☻

sobota, 16 stycznia 2016

Prolog i rozdział 1 ^^

  Od razu mówię , że prologów pisać nie umiem i nie lubię. Była dziewczyna o imieniu Alex , która przeprowadziła się z Northampton do Londynu z czym wiążę się szkoła, nowi przyjaciele i... Może odnajdzie miłość życia? Wszystko się okaże....

Rozdział 1. 

      Był poniedziałkowy poranek i wstałam na równe nogi po obudzeniu przez budzik. Założyłam swoje urocze kapcie w pieski i zaścieliłam łóżko. Stanęłam przed szafą i przez 10 minut zastanawiałam się co mam ubrać, albowiem był to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Nowi znajomi, towarzystwo i nauczyciele... Przecież trzeba na nich zrobić dobre wrażenie! Wzięłam z rozsuwanej szafy miętowy sweter i czarne leginsy .  Rozpuściłam włosy , pomalowałam trochę twarz i zeszłam na dół zjeść śniadanie na dobry początek dnia. Schodząc czułam świeży zapach naleśników które uwielbiam Przywitałam się z mamą Patricią. Spojrzała się na mnie swoimi pięknymi piwnymi oczami oraz poprawiła poprawiła swoje  gęste brązowe włosy.
- Pięknie dziś wyglądasz córeczko - Mrugnęła do mnie mama.
- Ja wyglądam jak zwykle.... Ty za to cudnie wyglądasz! Wybierasz się gdzieś? - Zapytałam
- Mamy klienta w firmie i jako prezes muszę koniecznie być i ładnie wyglądać - Zarumieniła się - A co do ciebie... Charlie'mu na pewno się spodobasz! 
- Jaki Charlie?! Ten od cioci Emmy?-  Byłam podekscytowana. Charlie'go znałam od małego. To znaczy widziałam się z nim mając siedem lat i bardzo go polubiłam, a w tym wieku trudno było zdobyć moją sympatię. Rozdzieliliśmy się gdy miałam 9 lat. Musiałam się wyprowadzić z mamą do Northampton, ale na szczęście wróciłyśmy do Londynu. Pamiętam naszą ulubioną zabawę w Policjanta i złodzieja. Mimo małej ilości osób uwielbiałam tą zabawę. Charlie jest ode mnie o dwa lata starszy, mimo to świetnie się bawiliśmy. 
- Tak! Nie pamiętasz, że ciocia Emma mieszka tutaj? - Roześmiała się mama.
 - Wyleciało mi z głowy - Odwzajemniłam śmiech. Z mamą dogadywało mi się doskonale. Rozumiała mnie we wszystkich sprawach. Pamiętam jak płakałam gdy powiedziała mi że się wyprowadzamy. Sama również płakała. Ciocia Emma to jej przyjaciółka z dzieciństwa, do której wypadało mi mówić "ciociu". Wspierała moją mamę gdy zaszła ze mną w ciążę, mając 17 lat. Jest od niej starsza o 2, więc Charlie był też w "brzuchu". 
- Dobrze, streszczaj się bo Charlie zaraz tu będzie. - Pośpieszała mnie mama dając torbę szkolną. Naleśnik wypadł mi z buzi i szybko poprawiłam sobie włosy i otrzepałam sweter. 
- I jak wyglądam? - Zapytałam jakbym mnie to w końcu zainteresowało.
- Mówiłam że cudnie. - Uśmiechnęła się głaszcząc ręką mój policzek. - Czekam na zaproszenie na ślub - Roześmiała się 
- To się nie doczekasz. - Wyszczerzyłam zęby. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Był to Charlie z tego co mama mówiła. Wyprzystojniał. Miał pięknie ułożone blond włosy i cudne oczy. Ubrany na przeciętnego nastolatka z czarną torbą Converse. 
- Cześć ciocia - Uśmiechnął się po czym przytulił - Gdzie Alex? 
Mama wskazała mnie ręką. Zarumieniłam się. Pomachałam mu wystawiając na chwilę rękę po czym ją chowając.Podszedł do mnie i przytulił.

- Miło cię znów widzieć - Szepnął mi do ucha. 


Byłam jak z kamienia. Spojrzałam się na niego uciekając wzrokiem. To była taka zabawa, tylko w zmniejszonej wersji. Ja jestem złodziejem uciekającym przed policjantem, a on próbuję mnie złapać... Tylko w moim przypadku jest to wzrok.
- To idziemy? - W końcu się odezwałam. 
- Idziemy. - Uśmiechnął się szeroko. Gdy wyszliśmy z domu była niezręczna cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Z powodu mojej nieśmiałości ( dziękuje ci za tą cechę mamo! ) nie odważyłam się mu nic powiedzieć. 
- Wyładniałeś - Wymsknęło mi się, po czym znów zaczęłam uciekać od policjanta.
- A co wcześniej byłem brzydki? - Zaśmiał się Charlie. - Ty to zawsze piękna 
- Nie umiałam tego stwierdzić bo miałam 7 lat!- Roześmiałam się. Ciągnęliśmy temat naszego dzieciństwa aż do wejścia do szkoły.
- Jak wiesz, jestem starszy, więc chodzimy do różnych klas i rejonów w szkole. Ja jestem w pierwszej liceum a ty w drugiej gimnazjum, a to od tego mają oddzielne korytarze. Pierwszą masz matematykę w 216. Widzisz tą dziewczynę? - Wskazał brunetkę czytającą "Gwiazd Naszych Wina" - To moja dziewczyna. Ma na imię Chloe. Chodzi do tej samej klasy co ty. Do zobaczenia na następnej przerwie - I dał mi buziaka w policzek na pożegnanie. Charlie ma dziewczynę? Spodziewałam się czegoś innego.... Spodobał mi się...

       Z niechęcią i rozgrymaszoną miną podeszłam do dziewczyny przedstawiając się.
- A to ty... Charlie dużo mi o tobie mówił... Zanim ci pokażę szkołę to dam ci coś do zrozumienia. Nie dobieraj się do Charlie'go - Spojrzała się na mnie groźnie - On jest mój...
- Nie dobieram się do niego! - Krzyknęłam oburzona. Zauważyłam , że Charlie słysząc mój krzyk się cofnął i podszedł do nas.
- Porwę na chwilę Chloe - Uśmiechnął się po czym poszedł z nią na schody. Po cichu poszłam za nimi by podsłuchać ich rozmowę. Nikt mnie nie zauważył dzięki Charlie'mu, który nauczył mnie dobrze się chować i być szybkim i zwinnym, podczas naszej zabawy w Policjanta i Złodzieja.
- Słuchaj, nie podoba mi się to w jak sposób z nią rozmawiasz! To tylko moja przyjaciółka i nic więcej! - Mówił dziewczynie z zaciśniętymi zębami. 

- Jeszcze ją bronisz?! Dobra, nie chcę mi się z tobą gadać.... - Odpowiedziała Chloe. Zeszła z dwóch schodków i poszła na nasz korytarz. Właśnie! Korytarz! Nie miał kto mi pomóc... Charlie tylko się uśmiechnął i odszedł do swojej klasy zostawiając mnie samą. Usiadłam na schodek, opierając rękoma twarz, stawiając je na kolanach. Zadzwonił dzwonek. Każdy się rozszedł do swoich klas, zostawiając mnie samą. Przecież nikogo tu nie znałam kto by mógł mi pomóc. Sprzątaczki tak samo. Szły obok mnie nie zwracając uwagi. Siedziałam tak przez 20 minut gdy podeszła do mnie blond włosa dziewczyna w czarnej czapce.

      - Hej... Widzę, że siedzisz sama, pomóc ci w czymś? - Zapytała pewna siebie poprawiając torbę na ramieniu.
- W końcu ktoś chcę mi pomóc.... Szukam klasy 2b gimnazjum.. - Odparłam
- Ja jestem z tej klasy, mam na imię Jessica... Najwidocznej jesteś zagubioną uczennicą...  Pół szkoły cię szuka - Roześmiała się - Charlie chyba też... - Zarumieniła się.
- Znasz Charliego? - Zapytałam zszokowana. Najwidoczniej jej się podobał gdy zobaczyłam jej rumieńce. 
- Kto go nie zna?! Nie dość, że to największe ciacho w szkole to jest najbardziej popularny... Szczęściara z Chloe - Skrzywiła minę, najwidoczniej  ( wiem, że ciągle używam tego słowa ) jej nie lubi.
- Charlie to mój przyjaciel od dzieciństwa. Zauważyłam, że im się ostatnio nie układa, więc może doprowadzę do tego byście się umówili... Widać że on ci się podoba. - Uśmiechnęłam się. Dziewczyna tylko się zarumieniła i przytuliła szepcząc 'dziękuje'
- Idziesz ze mną? - Zapytała wskazując drzwi. 
- Niby dokąd? Na wagary? Uciekłaś z lekcji? - Oczekiwałam szybkiej odpowiedzi jako, że byłam prymuską w poprzedniej szkole. 
- Nooo... Nudno... Ale ty sztywna - Spojrzała się na mnie z politowaniem po czym kierowała się w stronę wyjścia ze szkoły. 
- Czekaj - Zawołałam po czym podbiegłam w jej stronę. Wyszłam razem z nią ze szkoły po czym zadzwonił dzwonek. 
- Spieprzamy - Krzyknęła Jessica i biegła sprintem do furtki wyjścia ze szkoły. Pobiegłam za nią widząc w drzwiach Charlie'go który się na mnie patrzy