Rozdział 1.
Był poniedziałkowy poranek i wstałam na równe nogi po obudzeniu przez budzik. Założyłam swoje urocze kapcie w pieski i zaścieliłam łóżko. Stanęłam przed szafą i przez 10 minut zastanawiałam się co mam ubrać, albowiem był to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Nowi znajomi, towarzystwo i nauczyciele... Przecież trzeba na nich zrobić dobre wrażenie! Wzięłam z rozsuwanej szafy miętowy sweter i czarne leginsy . Rozpuściłam włosy , pomalowałam trochę twarz i zeszłam na dół zjeść śniadanie na dobry początek dnia. Schodząc czułam świeży zapach naleśników które uwielbiam Przywitałam się z mamą Patricią. Spojrzała się na mnie swoimi pięknymi piwnymi oczami oraz poprawiła poprawiła swoje gęste brązowe włosy.
- Pięknie dziś wyglądasz córeczko - Mrugnęła do mnie mama.
- Ja wyglądam jak zwykle.... Ty za to cudnie wyglądasz! Wybierasz się gdzieś? - Zapytałam
- Mamy klienta w firmie i jako prezes muszę koniecznie być i ładnie wyglądać - Zarumieniła się - A co do ciebie... Charlie'mu na pewno się spodobasz!
- Jaki Charlie?! Ten od cioci Emmy?- Byłam podekscytowana. Charlie'go znałam od małego. To znaczy widziałam się z nim mając siedem lat i bardzo go polubiłam, a w tym wieku trudno było zdobyć moją sympatię. Rozdzieliliśmy się gdy miałam 9 lat. Musiałam się wyprowadzić z mamą do Northampton, ale na szczęście wróciłyśmy do Londynu. Pamiętam naszą ulubioną zabawę w Policjanta i złodzieja. Mimo małej ilości osób uwielbiałam tą zabawę. Charlie jest ode mnie o dwa lata starszy, mimo to świetnie się bawiliśmy.
- Tak! Nie pamiętasz, że ciocia Emma mieszka tutaj? - Roześmiała się mama.
- Wyleciało mi z głowy - Odwzajemniłam śmiech. Z mamą dogadywało mi się doskonale. Rozumiała mnie we wszystkich sprawach. Pamiętam jak płakałam gdy powiedziała mi że się wyprowadzamy. Sama również płakała. Ciocia Emma to jej przyjaciółka z dzieciństwa, do której wypadało mi mówić "ciociu". Wspierała moją mamę gdy zaszła ze mną w ciążę, mając 17 lat. Jest od niej starsza o 2, więc Charlie był też w "brzuchu".
- Dobrze, streszczaj się bo Charlie zaraz tu będzie. - Pośpieszała mnie mama dając torbę szkolną. Naleśnik wypadł mi z buzi i szybko poprawiłam sobie włosy i otrzepałam sweter.
- I jak wyglądam? - Zapytałam jakbym mnie to w końcu zainteresowało.
- Mówiłam że cudnie. - Uśmiechnęła się głaszcząc ręką mój policzek. - Czekam na zaproszenie na ślub - Roześmiała się
- To się nie doczekasz. - Wyszczerzyłam zęby. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Był to Charlie z tego co mama mówiła. Wyprzystojniał. Miał pięknie ułożone blond włosy i cudne oczy. Ubrany na przeciętnego nastolatka z czarną torbą Converse.
- Cześć ciocia - Uśmiechnął się po czym przytulił - Gdzie Alex?
Mama wskazała mnie ręką. Zarumieniłam się. Pomachałam mu wystawiając na chwilę rękę po czym ją chowając.Podszedł do mnie i przytulił.
- Miło cię znów widzieć - Szepnął mi do ucha.
Byłam jak z kamienia. Spojrzałam się na niego uciekając wzrokiem. To była taka zabawa, tylko w zmniejszonej wersji. Ja jestem złodziejem uciekającym przed policjantem, a on próbuję mnie złapać... Tylko w moim przypadku jest to wzrok.
- To idziemy? - W końcu się odezwałam.
- Idziemy. - Uśmiechnął się szeroko. Gdy wyszliśmy z domu była niezręczna cisza. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Z powodu mojej nieśmiałości ( dziękuje ci za tą cechę mamo! ) nie odważyłam się mu nic powiedzieć.
- Wyładniałeś - Wymsknęło mi się, po czym znów zaczęłam uciekać od policjanta.
- A co wcześniej byłem brzydki? - Zaśmiał się Charlie. - Ty to zawsze piękna
- Nie umiałam tego stwierdzić bo miałam 7 lat!- Roześmiałam się. Ciągnęliśmy temat naszego dzieciństwa aż do wejścia do szkoły.
- Jak wiesz, jestem starszy, więc chodzimy do różnych klas i rejonów w szkole. Ja jestem w pierwszej liceum a ty w drugiej gimnazjum, a to od tego mają oddzielne korytarze. Pierwszą masz matematykę w 216. Widzisz tą dziewczynę? - Wskazał brunetkę czytającą "Gwiazd Naszych Wina" - To moja dziewczyna. Ma na imię Chloe. Chodzi do tej samej klasy co ty. Do zobaczenia na następnej przerwie - I dał mi buziaka w policzek na pożegnanie. Charlie ma dziewczynę? Spodziewałam się czegoś innego.... Spodobał mi się...
Z niechęcią i rozgrymaszoną miną podeszłam do dziewczyny przedstawiając się.
- A to ty... Charlie dużo mi o tobie mówił... Zanim ci pokażę szkołę to dam ci coś do zrozumienia. Nie dobieraj się do Charlie'go - Spojrzała się na mnie groźnie - On jest mój...
- Nie dobieram się do niego! - Krzyknęłam oburzona. Zauważyłam , że Charlie słysząc mój krzyk się cofnął i podszedł do nas.
- Porwę na chwilę Chloe - Uśmiechnął się po czym poszedł z nią na schody. Po cichu poszłam za nimi by podsłuchać ich rozmowę. Nikt mnie nie zauważył dzięki Charlie'mu, który nauczył mnie dobrze się chować i być szybkim i zwinnym, podczas naszej zabawy w Policjanta i Złodzieja.
- Słuchaj, nie podoba mi się to w jak sposób z nią rozmawiasz! To tylko moja przyjaciółka i nic więcej! - Mówił dziewczynie z zaciśniętymi zębami.
- Jeszcze ją bronisz?! Dobra, nie chcę mi się z tobą gadać.... - Odpowiedziała Chloe. Zeszła z dwóch schodków i poszła na nasz korytarz. Właśnie! Korytarz! Nie miał kto mi pomóc... Charlie tylko się uśmiechnął i odszedł do swojej klasy zostawiając mnie samą. Usiadłam na schodek, opierając rękoma twarz, stawiając je na kolanach. Zadzwonił dzwonek. Każdy się rozszedł do swoich klas, zostawiając mnie samą. Przecież nikogo tu nie znałam kto by mógł mi pomóc. Sprzątaczki tak samo. Szły obok mnie nie zwracając uwagi. Siedziałam tak przez 20 minut gdy podeszła do mnie blond włosa dziewczyna w czarnej czapce.
- Hej... Widzę, że siedzisz sama, pomóc ci w czymś? - Zapytała pewna siebie poprawiając torbę na ramieniu.
- W końcu ktoś chcę mi pomóc.... Szukam klasy 2b gimnazjum.. - Odparłam
- Ja jestem z tej klasy, mam na imię Jessica... Najwidocznej jesteś zagubioną uczennicą... Pół szkoły cię szuka - Roześmiała się - Charlie chyba też... - Zarumieniła się.
- Znasz Charliego? - Zapytałam zszokowana. Najwidoczniej jej się podobał gdy zobaczyłam jej rumieńce.
- Kto go nie zna?! Nie dość, że to największe ciacho w szkole to jest najbardziej popularny... Szczęściara z Chloe - Skrzywiła minę, najwidoczniej ( wiem, że ciągle używam tego słowa ) jej nie lubi.
- Charlie to mój przyjaciel od dzieciństwa. Zauważyłam, że im się ostatnio nie układa, więc może doprowadzę do tego byście się umówili... Widać że on ci się podoba. - Uśmiechnęłam się. Dziewczyna tylko się zarumieniła i przytuliła szepcząc 'dziękuje'
- Idziesz ze mną? - Zapytała wskazując drzwi.
- Niby dokąd? Na wagary? Uciekłaś z lekcji? - Oczekiwałam szybkiej odpowiedzi jako, że byłam prymuską w poprzedniej szkole.
- Nooo... Nudno... Ale ty sztywna - Spojrzała się na mnie z politowaniem po czym kierowała się w stronę wyjścia ze szkoły.
- Czekaj - Zawołałam po czym podbiegłam w jej stronę. Wyszłam razem z nią ze szkoły po czym zadzwonił dzwonek.
- Spieprzamy - Krzyknęła Jessica i biegła sprintem do furtki wyjścia ze szkoły. Pobiegłam za nią widząc w drzwiach Charlie'go który się na mnie patrzy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz